sobota, 27 listopad 2010 23:00

Od salsy po Glow

Written by Olaf Czubla
Rate this item
(0 votes)

Dzisiaj coraz trudniej jest już przypomnieć sobie którekolwiek z piosenek Jennifer Lopez. Sława Latynoski najwyraźniej zdążyła już przeminąć, a jej gwiazda aktorska - tak naprawdę - nie zdążyła rozbłysnąć. O ile miała w ogóle taką szansę. Fakt pozostaje faktem, Lopez wszechstronnością ustępuje już chyba tylko naszej rodzimej Nataszy Urbańskiej i mikserom kuchennym marki "Kasia", co zaś z drugiej strony dowodzi, że jeżeli kobieta ma ochotę, to potrafi osiągnąć wszystko. Nieistotne, za jaką cenę czy z jakim efektem. Przykładem tego jest Glow - perfumeryjny debiut Lopez, a zarazem kamień milowy w branży. To właśnie Glow zapoczątkowało bowiem modę na "perfumy gwiazd".

 

 

 

Zaprezentowaną w 2002 roku kompozycję jedni wielbią, drudzy zaś wyklinają jako symbol postępującej komercjalizacji perfumeryjnego przemysłu. Niezależnie jednak od tego, jak go traktować, zapach mimo wszystko godny jest uwagi i warty zapamiętania. Niekoniecznie na dłużej, ale na raz czy dwa - można spróbować.

 

 

Kwiatową kompozycję tworzą nuty mandarynki, grejpfruta i neroli w górnej linii, tuberozy, irysa, kwiatu pomarańczy, jaśminu i róży w sercu oraz drzewa sandałowego, ambry, piżma i wanilii w podstawie. Pod listą składników podpisali się Luise Turner i Catherine Walsh - duet, co by nie powiedzieć, mało doświadczony i z pewnością nienależący do pierwszej perfumeryjnej ligi.

 

Mimo to perfumy zaliczyć można do całkiem udanych. Zapach jest delikatny i przyjemny, chociaż zdecydowanie umiarkowany. "Jest, a jakoby go wcale nie było". Debiut w każdym razie bezpieczny. I tym samym docieramy do sedna idei perfum "spod znaku gwiazdy". Ich grupa docelowa, złożona zazwyczaj z osób młodych i podatnych na nowe trendy, dostać ma dokładnie to, czego oczekuje. Perfumy proste, pasujące do wszystkiego i na każdą okazję. Takie wszystko do wszystkiego. Czy jednak Jennifer Lopez to jedynie nieco droższy Avon?

 

W żadnym razie - byłoby to zbyt surowe porównanie. Co by nie mówić, Glow to perfumy udane. Gdyby nie nazwisko Jennifer Lopez i związana z nim otoczka jarmarcznego blichtru, można by uznać je nawet za dobre. Propozycja zdecydowanie dla niewybrednych.

 

Partnerzy:
Handsomemen.pl Tworzenie stron Joomla Powabna.com Pierwsze objawy ciąży Free Ebooks & Audiobooks Zostań PARTNEREM