wtorek, 20 kwiecień 2010 11:30

Issey Miyake L'Eau d'Issey - Edition Bois

Written by Olaf Czubla
Rate this item
(0 votes)

"Limitowanych edycji nigdy dość" - z takie założenia, nie wiedzieć czemu, zdaje się wychodzić większość projektantów. W tym także Issey Miyake, który do perfekcji opanował eksploatowanie L'Eau d'Issey, perfum, które pozwoliły mu prawdziwie zaistnieć w branży, a zarazem - jak się teraz okazuje - dały podstawę do tworzenia kolejnych "unowocześnionych wersji" i równie limitowanych edycji. Czy jednak perfumy L'Eau d'Issey były doprawdy aż tak genialne, by miały opiewać je przyszłe pokolenia? Wątpliwe. Być może dlatego właśnie Japończyk kuje żelazo póki gorące - w 2010 roku zaprezentował już dwie "nowe" wersje L'Eau, łącznie cztery kompozycje.

 

 

 

Limitowana edycja L'Eau d'Issey Boispojawiła się na rynku w marcu, zaś twórcą obu - damskiej i męskiej - kompozycji jest raz jeszcze Jacques Cavallier.

  

L'Eau d'Issey Fleur de Bois

 

L'Eau d'Issey Fleur de Bois, kwiatowa kompozycja dla kobiet, łączy w sobie nuty drzewa cedrowego, ambry, frezji, mimozy i różanego absolutu. Recenzje jednak nie należą do przychylnych - mówi się nawet, że Fleur de Boisto zaledwie cień dawnego Isseya. Czego innego jednak można było się spodziewać po dwudziestej kopii jednego pomysłu?

 

L'Eau d'Issey pour Homme Edition Bois

 

L'Eau d'Issey pour Homme Edition Bois, męska kompozycja spośród nowozaprezentowanych zapachów, to perfumy zgoła odmienne. O ile w przypadku damskiej wersji zdecydowano się na wypranie perfum z emocji, o tyle wersja "pour Homme" prawdziwego pazura dopiero nabrała. To wreszcie pełnoprawne charaktery z duszą, czego nie można było powiedzieć o dotychczasowych L'Eau d'Issey. Kompozycja najnowszej wersji rozpoczyna się nutami kolendry, cyprysa, mandarynki, tarragony, yuzu, cytrynowej werbeny, szałwii, bergamotki i cytryny. Tyle w linii głowy. W sercu natomiast znalazły się nuty gałki muszkatołowej, rezedy pachnącej, cynamonu, geranium, szafranu, konwalii i kwiatu lotosu. W ostatecznym rozrachunku podstawa zapachu wygląda co najmniej ubogo - to połączenie "zaledwie" wetywerii, piżma, drzewa sandałowego i cedru.

 

Na koniec warto odpowiedzieć sobie na jedno pytanie - czy warto? Czy warto decydować się na kolejną edycję, jeżeli w zamian wynagrodzić można pracę innego perfumiarza, który włożył ogromny wysiłek w skomponowanie czegoś zupełnie nowego? Czy oby na pewno sens jest "dokarmiać" odcinanie kuponów od nieco przebrzmiałej sławy? Na te pytania każdy powinien odpowiedzieć sobie sam.

Partnerzy:
Handsomemen.pl Tworzenie stron Joomla Powabna.com Pierwsze objawy ciąży Free Ebooks & Audiobooks Zostań PARTNEREM